Home » Bez kategorii » Sen o Warszawie…

Sen o Warszawie…

spełnił się 24 listopada, gdyż w tym dniu odbyła się długo wyczekiwana wycieczka do stolicy. Uczniowie klas 7 wraz z młodszymi kolegami z klasy 6b oraz swoimi wychowawcami bladym świtem wsiedli do autobusu, by, po wyjątkowo spokojnej podróży, dotrzeć do pierwszego z miejsc z listy must see, Świątyni Opatrzności Bożej – Katedry Rzeczypospolitej. Rozmiar, szczegóły architektoniczne, wciąż niewykończone, surowe wnętrze kościoła, wywarły na wszystkich uczestnikach ogromne wrażenie, które nie malało, bo następne na liście było Muzeum Powstania Warszawskiego. Twórcom obiektu udało się odtworzyć  niesamowitą, pełną grozy, ale i nadziei atmosferę tamtego okresu. Nam pozostało tylko podziwiać odwagę młodych ludzi walczących o naszą wolność przechadzając się brukowanymi uliczkami i kanałami wybudowanymi na podobieństwo tych, z Warszawy powstańczej i oglądając filmy, sprzęt oraz ubrania z tamtych dni.

Kolejny przystanek i kolejna podróż w czasie, bo już niecierpliwie wyglądał nas Zamek Królewski. Zwiedzanie obiektu bardzo ułatwiły nam słuchawki, przez które lektor opowiadał o wystroju mijanych sal, ich historii i ciekawostkach z nimi związanych. Bonusem okazała się gościnnie odbywająca się na zamku wystawa dzieł Caravaggia i innych mistrzów, nie wspominając o obrazach Rembrandta.

Wieczorny spacer po pięknie udekorowanym, przyprószonym śniegiem, Starym Mieście (niestety Zygmuntowi chyba nie spodobała się tegoroczna choinka, bo odwrócił się do niej na kolumnie plecami) i Nowym Świecie, z przystankiem przy Pałacu Prezydenckim i chwilą zadumy przy Grobie Nieznanego Żołnierza też zapewne pozostaną na długo w pamięci uczestników. Atrakcjom wciąż nie było końca, ponieważ czekała nas jeszcze krótka wizyta w Łazienkach Królewskich, a chwilę wcześniej pamiątkowe zdjęcie z Marszałkiem Piłsudzkim. W parku ogromne wrażenie zrobił na nas pięknie oświetlony pomnik Chopina oraz Pałac na Wyspie. Ale co dobre, niestety szybko się kończy, a apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc następnym razem chyba musimy pomyśleć o nieco dłuższym wyjeździe.

K. Berdys, R. Kaźmierak, A. Rybak